← Wszystkie artykuły

Etat ma sufit. Twoja wiedza nie musi go mieć.

Kochałam swoją pracę i dawałam z siebie wszystko, aż zrozumiałam, że to nie ja wyznaczam granice tego, co mogę osiągnąć.

Etat ma sufit. Twoja wiedza nie musi go mieć.

Możesz kochać swoją pracę i nadal czuć, że utknęłaś. Ja kochałam swoją i pracowałam po dwanaście godzin dziennie, aż zrozumiałam, że mój wysiłek ma granicę, której nie wyznaczam ja.

Kochałam tę pracę. Sufit i tak tam był.

Kochałam ją naprawdę: języki, projekty z ludźmi z różnych krajów, dużo odpowiedzialności. Byłam wtedy młodą mamą i długo wierzyłam, że jeśli dam z siebie jeszcze trochę więcej, to w końcu coś się przesunie. Brałam więc na siebie kolejne obowiązki i starałam się jeszcze bardziej. Tylko że im więcej dawałam z siebie w pracy, tym mniej zostawało mi dla siebie. Mniej czasu dla dziecka. Mniej przestrzeni na własne pomysły. Mniej wpływu na to, jak wygląda moje życie.

Mój wysiłek miał limit.

I wtedy dotarło do mnie coś bardzo prostego. To, ile mogłam osiągnąć własnym wysiłkiem, miało swoją granicę. Mogłam pracować więcej, ale doba nadal miała 24 godziny. Mogłam dostać podwyżkę, ale ktoś inny nadal decydował, ile jestem warta. Mogłam awansować, ale nadal poruszałam się w systemie, którego nie stworzyłam. To jest sufit. I nie wisi tam, gdzie większość go szuka.

Sufit to nie tylko pieniądze.

Bo sufit na etacie nie dotyczy samych zarobków. Dotyczy czasu, którego każdy z nas ma tyle samo. Decyzji, które podejmuje za Ciebie ktoś inny. Szans, które ktoś Ci daje albo nie. I przede wszystkim wolności.

Możesz awansować, możesz zarabiać więcej, możesz dostać lepsze stanowisko. Ale nadal poruszasz się w systemie, który stworzył ktoś inny. To nie jest zła wiadomość i nie chodzi o to, żeby narzekać na etat. Chodzi o to, żeby zobaczyć go takim, jaki naprawdę jest.

Twoje największe aktywo oddajesz jednej firmie.

I teraz najważniejsze. Przez lata myślałam, że moim zabezpieczeniem jest etat. A tak naprawdę moim największym aktywem nie były pieniądze, lecz wiedza, doświadczenie i umiejętności, które zdobywałam latami i które co miesiąc oddawałam w całości jednej firmie. Może znasz to z własnego biurka. Masz wiedzę, którą zdobywałeś przez lata. Nie na jednym kursie, ale dzięki doświadczeniu, pracy z ludźmi, błędom i setkom rozwiązanych problemów. A mimo to nosisz w głowie jedno pytanie: kto miałby mi za to zapłacić?

Doświadczenie to nie obciążenie. To kapitał.

Otóż to pytanie ma odpowiedź i to policzalną. Twoje doświadczenie to nie balast, który ciągniesz za sobą po czterdziestce. To kapitał, który ma swoją cenę na rynku. Pokazują to również amerykańskie dane obejmujące nie wybraną garstkę, ale miliony firm. Okazało się, że założyciele najszybciej rosnących firm mają średnio czterdzieści pięć lat, a pięćdziesięciolatek ma prawie dwa razy większą szansę zbudować taką firmę niż trzydziestolatek. Doświadczenie w branży, w której startujesz, tę szansę dodatkowo zwiększa. Czyli to, co na etacie zaczyna wyglądać jak zmęczenie i rutyna, na rynku może się okazać Twoim największym atutem.

Dobrym przykładem jest Ray Kroc. W 1954 roku, mając 52 lata, sprzedawał miksery do koktajli mlecznych. Zauważył, że jedna restauracja zamawia ich wyjątkowo dużo, więc pojechał sprawdzić dlaczego. Tak trafił na braci McDonald. Nie rzucił pracy, żeby dopiero potem szukać pomysłu na biznes. Zobaczył go, kiedy robił swoje. Okazja pojawiła się w trakcie jego pracy, nie zamiast niej.

I to jest różnica, którą dziś czuję każdego dnia. To ja trzymam kierownicę. Nie proszę o pozwolenie, żeby pojechać z dzieckiem do lekarza. Nie czekam, aż ktoś zdecyduje, ile jestem warta.

Nie sprzedam Ci obrazka z laptopem na plaży.

I nie powiem Ci, że po drugiej stronie czeka sama lekkość. Przedsiębiorczość ma swoją cenę. Jest odpowiedzialność, jest ryzyko, są trudniejsze miesiące i decyzje, których nikt za Ciebie nie podejmie. Przez pierwsze pół roku moja firma nie miała ani jednego klienta, więc dobrze wiem, jak smakuje ta cena.

Ale wolność, o której mówię, to nie laptop na plaży ani zdjęcie z hotelowego balkonu. Wolność to dla mnie jedno proste zdanie: to ja decyduję, jak wygląda moje życie. Możesz kochać swoją pracę i wciąż mieć nad sobą sufit. Pytanie brzmi, czy Twoja wiedza musi zostać pod nim razem z Tobą.

Co z tego wynika?

  • Etat ma sufit, ale nie wisi on na pasku wynagrodzeń. Dotyczy czasu, decyzji i wolności.
  • Możesz pracować więcej, tylko że doba nadal ma 24 godziny. Możesz awansować, tylko że zasady ustala ktoś inny.
  • Twoim największym aktywem nie jest stanowisko. Jest nim wiedza, którą co miesiąc oddajesz w całości jednej firmie.
  • Doświadczenie nie jest obciążeniem. Założyciele najszybciej rosnących firm mają średnio czterdzieści pięć lat.
  • Nie musisz zaczynać od zera. Często to, czego potrzebujesz na początek, już masz - tylko jeszcze nie patrzysz na to jak na podstawę własnego biznesu.

Zostań i zobacz, jak to wygląda.

Pokazuję tu całą swoją drogę: od etatu z sufitem do firmy, w której to ja trzymam kierownicę. Jeśli chcesz ją prześledzić krok po kroku, zostań tutaj i obserwuj mój profil. A jeśli już teraz chcesz zobaczyć, jak zamienić swoją wiedzę w konkretny plan, pobierz mój bezpłatny materiał „8 kroków do realistycznego biznesplanu”, który znajdziesz na stronie www.karinawieszczyk.pl.

Najczęściej zadawane pytania.

Skąd mam wiedzieć, czy moja wiedza jest w ogóle coś warta?

Zacznij od pytania, o co ludzie najczęściej proszą Cię za darmo. To, co robisz automatycznie i uważasz za oczywiste, dla kogoś innego może być rozwiązaniem problemu, z którym zmaga się od miesięcy. Wartość Twojej wiedzy nie mierzy się tym, ile jej masz, tylko tym, czyj problem potrafisz dzięki niej rozwiązać.

Nie czuję się ekspertem. Po prostu robię swoją robotę.

To jedna z najczęstszych blokad dobrych specjalistów. Jeśli robisz coś od dziesięciu czy piętnastu lat, wiele rzeczy wykonujesz bez zastanowienia i dlatego łatwo Ci pomyśleć: „przecież każdy to wie”. Nie każdy. Ekspert to nie ten, kto wie wszystko, tylko ten, kto potrafi rozwiązać konkretny problem konkretnej osoby.

Czy po czterdziestce albo pięćdziesiątce nie jest za późno?

Jest inaczej, niż mogłyby sugerować historie o dwudziestolatkach budujących wielkie firmy. Ktoś z piętnastoletnim stażem nie zaczyna od zera, tylko od wiedzy, na której zdobycie inni potrzebują tych piętnastu lat. Twoje doświadczenie jest kapitałem startowym, a nie metką „za późno”.

Muszę rzucić etat, żeby w ogóle zacząć?

Nie. Zobaczyć sufit to jedno, a rzucić wszystko z dnia na dzień to zupełnie co innego. Możesz zachować bezpieczeństwo etatu i budować coś obok niego, po godzinach, dokładnie tak jak Kroc, który nie porzucił od razu swojej dotychczasowej pracy. Decyzja o odejściu przychodzi później i powinna wynikać z liczb, nie ze zmęczenia w piątek.

Skoro firma mi płaci, to w czym problem, że oddaję jej wiedzę?

W niczym, dopóki taki układ Ci pasuje. Problem pojawia się wtedy, gdy czujesz, że dajesz z siebie coraz więcej, a Twój wpływ, czas i dochód i tak zatrzymują się pod tym samym sufitem. Wtedy warto zapytać, ile z tego, co umiesz, mogłoby pracować również na Ciebie.

Źródła

Średni wiek założyciela 1 na 1000 najszybciej rosnących firm w USA to 45 lat; 50-latek ma 1,8 raza większą szansę na taki wynik niż 30-latek, a doświadczenie w branży dodatkowo zwiększa szanse (dane administracyjne US Census Bureau, cała populacja firm): P. Azoulay, B. Jones, J. D. Kim, J. Miranda, Age and High-Growth Entrepreneurship, „American Economic Review: Insights” 2020. NBER w24489 · AEA.

Ray Kroc poznał braci McDonald w 1954 roku, w wieku 52 lat, pracując jako sprzedawca mikserów do koktajli; pierwszą franczyzę otworzył w 1955 roku. Biography.com · McDonald's – historia firmy.

Chcesz zacząć budować własny biznes?

Pobierz bezpłatny biznesplan i zrób pierwszy krok.

Pobierz biznesplan