← Wszystkie artykuły

Od skrzynki z warzywami do prawie 70 milionów obrotu.

Od skrzynki z warzywami na targu do prawie 70 milionów złotych obrotu - dzięki doświadczeniu, konsekwencji i setkom małych decyzji podejmowanych mimo niepewności.

Od skrzynki z warzywami do prawie 70 milionów obrotu.

Miałam kilkanaście lat i w soboty ustawiałam z tatą skrzynki z warzywami, zanim inni wstali. Latem, zimą, niezależnie od pogody. Do prawie siedemdziesięciu milionów obrotu było stąd bardzo daleko, a jednak wszystko zaczęło się właśnie tam.

Nie doczekałam się ani jednej soboty na spanie

Inne dzieciaki czekały na sobotę, żeby dłużej pospać. Ja czekałam na nią z zupełnie innego powodu, bo coś ciągnęło mnie na ten targ, choć wtedy jeszcze nie umiałam tego nazwać.

Później przyszła druga miłość. Języki. Jeszcze w liceum zaczęłam uczyć dzieci języków obcych, a na studiach prowadziłam już około 25 godzin zajęć w każdy weekend. Targ i korepetycje to były dwie różne rzeczy, ale w gruncie rzeczy chodziło o to samo: ktoś czegoś potrzebował, a ja to miałam. Dziś wiem, że to był mój pierwszy biznes, tylko bez tej nazwy.

Ty pewnie też masz taki wczesny trop. Rzecz, którą robiłeś, zanim ktokolwiek nazwał to „przedsiębiorczością”.

Na etacie zawsze istnieje jakiś sufit

A później zrobiłam to, co robi większość z nas, kiedy nie wie, co dalej: poszłam do pracy. Zostałam project managerem w branży lokalizacyjnej, pracowałam czasami po 12 godzin dziennie i byłam wtedy młodą mamą. Rano żłobek, później biuro, wieczorem reszta życia upchnięta w resztki dnia.

I pamiętam jeden dzień szczególnie dobrze. Zostałam wezwana na rozmowę korygującą, bo nie pojawiłam się na szkoleniu z pisania maili do klientów. Nie dlatego, że mi się nie chciało, tylko dlatego, że musiałam odwieźć dziecko do żłobka.

Wiesz co, wtedy pierwszy raz naprawdę do mnie dotarło, w jakim układzie funkcjonuję. Mogłam dawać z siebie, ile chcę, a i tak istniał sufit. Mój czas był ograniczony. Moje zarobki były ograniczone. Moja wolność była ograniczona.

Ten sufit nie wisi na pasku wynagrodzeń, tylko w kalendarzu, którego nie układasz Ty.

Pierwszy miesiąc. Zero klientów

W pewnym momencie pomyślałam po prostu: a co, jeśli zbuduję coś swojego? Założyłam firmę.

Pierwszy miesiąc – zero klientów. Drugi – zero. Trzeci — i nadal nic. Minęło pół roku i mogłam się poddać, bo wciąż nie miałam ani jednego klienta. Codziennie wysyłałam kolejne wiadomości i codziennie sprawdzałam skrzynkę, w której nic nie przybywało. Ale tego nie zrobiłam. Nadal kontaktowałam się z potencjalnymi klientami, konsekwentnie, dopóki nie przyszło pierwsze zlecenie. Później drugie. Potem kolejne.

I nie tylko ja miałam wtedy ochotę odpuścić. To akurat da się policzyć. W Polsce cztery na dziesięć nowych firm nie dożywa nawet drugiego roku, a najczęściej odpadają właśnie w tej pierwszej ciszy, kiedy pracy jest dużo, a wyników jeszcze nie ma. Najlepiej radzą sobie przy tym usługi eksperckie, konsulting i szkolenia. Ja stałam wtedy dokładnie po tej stronie granicy, tyle że nie wiedziałam o tym, bo widziałam tylko pustą skrzynkę.

Firma nie powstała w dniu, w którym ją założyłam. Powstała w tym pół roku, kiedy nikt nie odpisywał, a ja i tak wysyłałam kolejną wiadomość.

Ford skręcał swój samochód po godzinach

Henry Ford robił kiedyś coś podobnego, tylko wolniej. Pracował na etacie w elektrowni Edisona w Detroit i awansował tam na głównego inżyniera, a swój pierwszy samochód skręcał wieczorami w szopie za domem, z kolegami z pracy. Skończył go w 1896 roku, a z etatu odszedł dopiero trzy lata później, kiedy miał już gotowy pojazd. Potem dwie jego firmy upadły, jedna po drugiej. Ford Motor Company założył dopiero koło czterdziestki.

Opowiadam o tym nie po to, żeby porównywać się do Forda. Chodzi o to, żeby pokazać jedną rzecz: przełom prawie nigdy nie przychodzi na początku. Przychodzi po miesiącach pracy i serii błędów, o których nikt później nie robi filmów.

Biznesu nauczyłam się, budując go

Bo biznesu nie nauczyłam się wyłącznie z książek czy kursów. Nauczyłam się go, budując firmy. Sprzedając. Popełniając błędy. Zatrudniając ludzi i zaczynając niejednokrotnie od pustej kartki.

Dzisiaj, niemal 17 lat później, Localization Care nadal działa, obsługuje klientów z różnych krajów i od początku działalności wygenerowała prawie 70 milionów złotych obrotu. Obok niej rozwijam dziś kolejne projekty: napisałam książkę, powstaje platforma edukacyjna. Ale w środku wciąż jest ta sama osoba, która ustawiała skrzynki na targu.

I nie powiem Ci, że to nic nie kosztowało. Kosztowało soboty w liceum, wieczory na etacie i pół roku ciszy, kiedy nie wiedziałam, czy to w ogóle ma sens. Nie sprzedam Ci obrazka z laptopem na plaży, bo mojej drogi nie było na żadnym takim zdjęciu.

Ale jest jedna rzecz, dla której to wszystko było warte swojej ceny. Dziś to ja trzymam kierownicę.

Co z tego wynika

Biznesu uczysz się, robiąc go, a nie czytając o nim. Doświadczenie z pracy, którą już wykonujesz, jest kapitałem, nie stratą czasu.

Pierwszy rok często bywa cichy. Cztery na dziesięć firm odpada właśnie wtedy, więc sama cisza nie jest jeszcze dowodem, że pomysł jest zły.

Przełom przychodzi po miesiącach, nie w dniu startu. Konsekwencja w tej ciszy robi większą różnicę niż sam pomysł.

Twój pierwszy trop prawdopodobnie już istnieje. To zwykle rzecz, którą robisz tak długo, że przestałeś ją zauważać.

Cena jest realna: weekendy, wieczory, niepewność. Warto policzyć ją zawczasu, zamiast udawać, że jej nie ma.

Zostań na tej drodze

Na tym profilu opisuję całą swoją drogę — od skrzynek z warzywami do własnej firmy: co działało, co się sypało i czego nauczyło mnie 17 lat prowadzenia biznesów. Jeśli myślisz o czymś swoim, zostań tutaj i obserwuj – będę pokazywać kolejne kroki.

A jeśli chcesz od razu zrobić pierwszy z nich, spisałam osiem pytań, które porządkują pomysł w plan, w bezpłatnym materiale „8 kroków do realistycznego biznesplanu”. Link znajdziesz w komentarzu i na www.karinawieszczyk.pl.

Najczęściej zadawane pytania

Czy każdy biznes musi zaczynać się od takiej „szkoły życia” jak targ?

Nie. W moim przypadku był to akurat targ, ale chodzi o coś, co ma prawie każdy: pierwsze doświadczenie, w którym trzeba było coś komuś sprzedać albo rozwiązać czyjś problem. Czasem to korepetycje, czasem pomoc znajomym za darmo, ale często właśnie tam można znaleźć swój materiał na start, nawet jeśli dziś nie wygląda to na biznes.

Ile trwa to „pół roku ciszy” i skąd wiadomo, że nie ciągnie się w nieskończoność?

U mnie było to pół roku, choć u kogoś innego będzie krócej albo dłużej. Różnica między czekaniem a konsekwentnym działaniem jest taka, że w tym drugim przypadku cały czas jesteś w ruchu: co tydzień wysyłasz oferty, odzywasz się do nowych osób, poprawiasz to, co nie działa. Cisza przy działaniu to etap. Cisza przy bezruchu to sygnał.

Trzeba mieć 17 lat doświadczenia, żeby to miało sens?

Nie. Siedemnaście lat to mój dzisiejszy licznik, a nie warunek wejścia, bo firma zaczęła zarabiać dużo wcześniej. Doświadczenie rośnie po drodze i nie trzeba go mieć w komplecie, zanim zaczniesz.

Da się to budować obok etatu, czy trzeba najpierw odejść?

Da się i często tak jest bezpieczniej. Ford skręcał swój samochód wieczorami, wciąż pracując u Edisona, i odszedł dopiero z gotowym pojazdem. Przez pewien czas etat może finansować Twój start, dzięki czemu nie musisz od razu stawiać wszystkiego na jedną kartę.

Od czego konkretnie zacząć, jeśli mam wiedzę, ale nie mam planu?

Od uporządkowania pomysłu w kilku pytaniach: co dokładnie sprzedajesz, komu, dlaczego ktoś ma za to zapłacić i ile to kosztuje. Właśnie te pytania rozpisałam w bezpłatnym materiale „8 kroków do realistycznego biznesplanu”, żebyś wyszedł z niego z planem zamiast z luźnym pomysłem.

Źródła

Cztery na dziesięć nowych firm w Polsce nie dożywa drugiego roku (przeżywalność pierwszego roku 59,2%; działalność profesjonalna, naukowa i techniczna – 72,2%): Główny Urząd Statystyczny, Przedsiębiorstwa niefinansowe powstałe w 2023 roku, publikacja z 21 listopada 2024. GUS.

Henry Ford: praca w Edison Illuminating Company od 1891, główny inżynier od 1893, Quadricycle ukończony w czerwcu 1896, odejście z etatu 19 sierpnia 1899, Ford Motor Company 16 czerwca 1903 (sześć tygodni przed 40. urodzinami), wcześniej dwie firmy zakończone niepowodzeniem (1901, 1902). HISTORY, The Henry Ford.

PortableText [components.type] is missing "image"

Chcesz zacząć budować własny biznes?

Pobierz bezpłatny biznesplan i zrób pierwszy krok.

Pobierz biznesplan